Wymagania w projekcie automotive powinny działać jak mapa. Pokazują, co budujesz, po co to robisz, jak to sprawdzisz i kto ponosi odpowiedzialność za konkretną część produktu.
Problem zaczyna się wtedy, gdy mapa przestaje prowadzić.
Masz dokumenty, tickety, review, statusy, dashboardy, spotkania i komentarze. A mimo to nadal nie masz pewności, czy wymaganie jest kompletne, czy test je pokrywa, czy software dobrze je rozumie, czy hardware ma ograniczenia, o których nikt jeszcze nie powiedział.
I wtedy wymagania przestają być narzędziem pracy. Stają się formalnym artefaktem, który istnieje, ale coraz mniej pomaga.